Jak przystalo na przykladne malzenstwo, Jachu polozyl dzieci spac, zrobil spaghetti i poczekal na mnie az wroce po polnocy z pracy. Zjedlismy "obiad" na styl hiszpanski, wymienilismy sie doswiadczeniami zwiazanymi z kolportazem czekoladek, maskotek, czapek, koszulek etc. i poszlismy na wieczorny obchod basenu, coby poodychac nieklimatyzowanym powietrzem.
Jachu: Czujesz, ze to Stany w ogole?
ja: No wlasnie nie. Dzwonie do mamy, troche pogadamy, maile poodbieram itd ale zupelnie nie kumam, ze to druga polkula.
Jachu: W sumie to jest tak, jak w Polsce- dzwonisz do mamy tak, jak z Poznania, tylko, ze tutaj taniej Cie to wychodzi.




Komentarze:
24.06.2004 :: 19:31 :: pg128.warszawa.

ao

pozdrów emilię i jacha (mistrza wyczucia łyhyhy chcialam go pobic na lotnisku ;) przynajmniej wiem ze jestes pod dobra opieka
ownlog.com :: Wróć