Link :: 05.08.2004 :: 18:15
no i okazuje sie, ze jednak posrod tej bezmozgiej bandy mozna znalezc jednostki obdarzone i dowcipem, i checia imprez niekoniecznie spedowych a do tego muffinami czestujace. ostatnie dni wygladaja troche zabawnie bo kasia, osa i kisiu zachowuja sie jak starzy klaberzy na bruku i rzucaja numerami apartamentow, imionami ich mieszkancow, przebieraja, ktore imprezy warte "obczajenia" a ktore mozna (a nawet nalezy) omijac szeroko. czyli robi sie fajnie, chociaz trzeba pojechac na zakupy.

wlosy mi odrastaja, czego zupelnie nie rozumiem, bo za czasow dredowych, tak jakby przestaly rosnac, a teraz nadrabiaja zaleglosci.

no i kupilem w koncu aparat, czyli US mission jakby completed :)

w pracy afera za afera, plota za plota, two-faced za two-faced ... mlodzi zblazowani amerykanie bardzo przezywaja te letnia rozrywke w hersheyparku i strasznie sie denerwuja i duzo nerwow ich to kosztuje. czasem to smieszne, czasem troche zatrwazajace.

no i jak sie auto tutaj holuje, to nikt nie siedzi za kierownica. normalnie ameryka.

would you like a bag?
have a good day.

Komentuj (2)


Link :: 11.08.2004 :: 22:08
W nocy z 9 na 10 sierpnia autobus szkolny wracajacy z Hershey Parku do Harrisburga uderzyl w znak ograniczenie predkosci do 45 mil na godzine. Ofiar nie bylo. Pennsylvania State Police przyjechala po 40 minutach od zajscia.
Jak sie okazalo, okazaly kierowca autobusu John S. zasnal za kierownica zoltego autobusu szkolnego wiozacego dziewiecioro sezonowych pracownikow parku w Hershey, narodowosci polskiej. Kierowca tlumaczyl sie, ze uderzenie w znak spowodowane bylo usilowaniem ominiecia przedmiotu badz zwierzecia, ktore pojawilo sie na drodze nagle, bez ostrzezenia. Z relacji swiadkow wynika jednak, ze nie nastapila gwaltowna zmiana trajektorii, co sugeruje, ze kierowca mija sie nie tyle z przedmiotem na drodze, co z prawda.

Bylem na pokladzie tego autobusu, siedzialem 40 minut na krawezniku czekajac na policjantow, ktorzy w amerykanskich filmach pojawiaja sie po 5 sekunadach od czego badz, a okazuje sie po raz kolejny, ze zycie to nie film (ani nie jebajka) :)

Poza tym zycie plynie milo, z rewelacjami i atrakcjami. Troche szybko czas ucieka a dzien wolny jawi sie tak, jakby go nie bylo. No i tesknie strasznie i zdjecia chce slac.

Have a nice day :)
Komentuj (3)


Link :: 18.08.2004 :: 21:32
Ocean City, NJ.
Jak mowia Amerykanie, we went to the beach. Kasiowe urodziny spedzalismy nad woda, ale nie basenowa i nie kranowa, co to smak ma inny niz woda.
Niczym Amerykanskie nastolatki, co to prowadzily auto, sluchalismy Linkin Park, a slonce wschodzilo i bilo nam w oczy, bo na wschod sie udawalismy.
Plaza nad oceanem z piaskiem innym. Wybrzydzalismy. Ale slonce intensywniejsze, czego skutkiem moje wrazenie, ze koszulka, ktora mam na sobie parzy (PARZY!). Kolor czerwony ustepuje powoli brazowemu, ale bolesnie, jakby za kare. Odpoczelismy w koncu intensywnie i poszlismy do restauracji wloskiej, gdzie na siedmioro jedzacych tylko ja bylem zadowolony z Lasagne three cheese a reszta stwierdzila, ze wyrzucilismy 100 dolcow w bloto. Ale nie czas zalowac, bo czas cudny i wszystko takie amerykanskie, ze az oczy bola, a my tacy japonscy fotografujac wszystko co sie dalo...

Dzis w bolach wstalismy i w jeszcze okropniejszych poszlismy do kina, na wyczekiwanego przez nas Garfielda. Efekt - w polowie filmu, polowa z nas z kina wyszla, a ja zasnalem i niewygodnie bylo i zimno.

Ale bedzie dobrze, w koncu to Ameryka.


Komentuj (3)


Link :: 26.08.2004 :: 01:06
moje podwojne zycie zaczyna mnie meczyc.
przeczytalem dzis troche mailowych korespondencji i stwierdzilem, ze kontakt tylko przez klawiature nie dziala. ludzie, ktorych zostawilem w polsce, najblizsi, blizsi i ci dalsi zyja swoim zyciem czyli, do niedawna, zyciem moim. kochaja te same rzeczy i tych samych ludzi, usmiechaja sie i placza w reakcji na to, na co zawsze, czytaja te same gazety, sluchaja emtiwi i czekaja na nowa bjork.
a ja na obczyznie zyje tak inaczej ze nic nie jest takie samo. ani radio kupa (coll pop), ktorym katuja mnie w pracy nie jest tak traumatyczne jak radio zet, ani internet nie jest tak codziennym i waznym skladnikiem jak byl, ani wszystko inne.
i jakas niechciana melancholia mnie napada, ze sie zmieniam i chyba to zle. ze sie uodparniam i to zle.
tylko tesknie bardzo.

tu jest latwiej, tam jest lepiej.


Komentuj (1)


Link :: 26.08.2004 :: 01:09
- ucialem sie w palec.
- kto to krwawil caly czas? caly czas... kubiakowa. tak, kubiakowa krwawila. trzeba przyjsc do domu i krwawic - tak mowila - dusza musi krwawic. musisz czuc ten dom, te okna. wyraz je. no to wyrazilam. ja tak czuje, to moj dom - tak jej powiedzialam. odpowiedziala - ja to widze inaczej.

(dominika i lulasz wyjezdzaja w sobote. dziwne, ze ledwo sie poznalismy, a juz wiemy o sobie tyle i juz sie rozstajemy. dziwne.)
Komentuj (3)



agentka
ebo
juniorfoto
komix
pozytyw
164

paper
perez hilton
impeach bush
pink




------------- Skype pepenyc
GG 3031617
My space
-------------


2008
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec